Błagam o pomoc. Nie dajemy rady ze wszystkim.

Ogłoszenie nieaktualne

obserwuj
2
Zdjęcie 1 / 2
Rodzaj pomocy
Trudne sytuacje życiowe
Jestem
Osobą prywatną

Treść ogłoszenia

Witam,

Nigdy nie spodziewałem się, że będę zmuszony prosić kiedykolwiek i kogokolwiek o pomoc, ale od jakiegoś czasu nie dajemy już rady. Każdy następny dzień jest coraz gorszy a problemy piętrzą się jak nigdy. Mam 34 lata, żonę i dwójkę dzieci (córkę i synka 3l i rok). Żona choruje na depresje, ja też nie do końca potrafię sobie to wszystko poukładać. Nie mam nałogów - nie piję, nie palę, nie jestem od niczego uzależniony. Nigdy nie prosiłbym o pomoc, ale jesteśmy w tak złej sytuacji, ze zaczyna nam brakować na mleko dla dzieci.

Razem bardzo ciężko pracujemy i staramy się zapewnić naszym dzieciom wszystko co najlepsze i najpotrzebniejsze w ich wieku. Dużo pomagalismy I mimo braku pieniędzy pomagamy innym (pomocą w domu, drobnymi wpłatami na zrzutkach czy siepomaga) a nawet jakiś czas temu myśleliśmy o adopcji dziecka, który mogloby cieszyć się przyszywanym rodzeństwem w naszym domu. Niestety w tej chwili to nie jest możliwe bo najzwyczajniej w świecie nas nie stać. Do wyjścia na prostą brakuje nam około 37 tys zł.

Nawet teraz, przed samymi świętami, ZUS na poczet zadłużenia (4tys.) zabrał nam świadczenie rodzicielskie - bezprawnie, ale odwołanie do banku i urzędu idzie drogą oficjalną i nie ma co liczyć na odzyskanie tych pieniędzy przed świętami Bożego Narodzenia. 

Wszystkie nasze problemy zaczęły się od 2014r, choroby i śmierci mamy a później choroby u drugich rodziców. Aktualnie z bliskich osób został nam tylko teść, który mieszka bardzo daleko i nie jest w stanie pomóc nam choćby przy dzieciach a sam także potrzebuje skromnej pomocy, którą jak możemy to mu okazujemy. 

Mimo - ostatnimi czasy lepszych zarobków i dużej ilości pracy jaką wkładamy w to żeby tych pieniązków było więcej, wiele decyzji z przeszłości daje nam bardzo "popalić". Aktualnie jesteśmy zadłużeni w kilku bankach na kwotę ok. 52tys. zł + ok. 6 tys w "rodzinie" i zaległym czynszu. (czynsz ok. 3500 zaległe rachunki i kwoty od 1000 do 2000 u 2 osób) Z tytułu wcześniejszych (było tego więcej) zadłużeń na moją pensję wszedł komornik - zabiera mi połowę. Nie zostało tego dużo - kilka miesięcy. Poza pracą na etacie prowadzę też działalność gospodarczą z dwoma podmiotami. Niestety przez duże problemy finansowe nie stać mnie było na uregulowanie zadłużenia w ZUS i US przez co pozostaje widmo dużych problemów z początkiem nowego roku. W tym miesiącu czyli grudniu na konto wszedł komornik z ZUS Gdańsk i zajął połowę środków. Wpadliśmy w naprawdę dużą spiralę kredytową i gdyby nie to, że to co zarobimy wydajemy na długi i najpilniejsze potrzeby byłoby naprawdę super. Oba podmioty mają ogromny potencjał, ale nie jesteśmy w stanie ich normalnie rozwijać... Do tego żeby wyjść na prostą potrzeba nam około 37 tys (tak żebyśmy mogli spinać każdy miesiąc z miesiącem). 37 tys to bardzo dużo pieniędzy, ale bardzo boję się, że jeśli nie znajdę rozwiązania sytuacji może być tylko gorzej. 

Dodatkowe koszty życia i tego co zostało do spłacania przygniatają nas we wszystkich ratach. Żaden bank z moją zdolnością kredytową mimo zarobków - nie zechce mi skonsolidować wszystkich zaległości. Ja jestem w stanie bezproblemowo spłacać łączny kredyt 1500 zł - 2000 zł, ale doszło do kuriozalnej sytuacji, że w wyniku tych wszystkich negatywnych, ale potrzebnych decyzji z przeszłości nie stać mnie na zapłacenie prądu w miesiącu nie mówiąc już o innych rachunkach czy czynszu. Wszystko albo zabiera komornik, albo pochłaniają raty. Chciałbym się uwolnić od widma rychłej porażki i wyjść na prostą, ale nie umiem. Codziennie bije się z myślami czy starczy na mleko dla syna lub czy nie odłączą nam prądu. Do tego wszystkiego ostatnio spaliła nam się pralka a na nową nas nie stać. Nie daje już z tym wszystkim rady. 

Bardzo proszę o pomoc osobę, która ma takie możliwości. Być może ktoś już był w takiej sytuacji i z niej wyszedł. Ja nie daję już rady - jedyne co mi pozostało to zapytać, ogłosić się ( drugi raz zresztą). Nie mamy znajomych ani rodziny, która mogłaby nam pomóc dlatego proszę tutaj.

Mam umowę o pracę na czas nieokreślony, nie zarabiam najgorzej. Bardzo dużo dorabiam. Jestem w stanie spłacać jeden kredyt ok 1800 zł (+- 200 zł). Mamy gdzie mieszkać mimo, że nie posiadamy mieszkania własnościowego. Więcej szczegółów podam w wiadomości mailowej lub telefonicznie.

Z góry serdecznie dziękuję za wszelką pomoc lub radę jak wyjść z tego kryzysu. Bardzo też dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i modlitwę w wiadomościach. 


Kontakt mailowy lub telefoniczny [ukryte] - ze względu jednak na to, że bardzo dużo pracujemy mogę nie odebrać - napewno oddzwonię! Chętnie spotkam się w cztery oczy jeśli ktoś widzi wyjście z tej sytuacji. Jestem naprawdę zdesperowany. 

Zdjęcie wrzuciłem z jednego ze swoich rachunków, dla zilustrowania czym jest problem. 

Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc i modlitwę,
Karol
  • Numer ogłoszenia: 63049702
  • Data wyróżnienia: 13 stycznia 2020
  • Data wprowadzenia: 22 listopada 2019
  • Aktualizacja: 8 stycznia 2020
  • Wyświetleń: 4 421
  • Wyświetleń na liście: 42 520